• Bialskie Talenty 2021

    Kapituła Nagrody Starosty Bialskiego „Bialskie Talenty 2021”, powołana Zarządzeniem Nr 7 Starosty Bialskiego z dnia 22 marca 2022 r. oceniła 19 nadesłanych ankiet. Uwzględniając rekomendacje Kapituły, Starosta Bialski postanowił przyznać następujące nagrody: 

    • w dziedzinie nauki: Kamilowi Pulikowi i Cezaremu Pawłowi Capowi,
    • w dziedzinie kultury: Marcie Lichaczewskiej,
    • w dziedzinie sportu: Łukaszowi Boguszowi i Bartoszowi Krzyżanowskiemu.

    Przyznano również wyróżnienia, które otrzymują: Kacper Budrewicz, Julia Martyn, Wiktor Mironiuk i Daria Maria Myszka.

    Serdecznie gratulujemy. Wręczenie nagród i wyróżnień nastąpi 22 czerwca br. podczas uroczystości z okazji Dnia Działacza Kultury Powiatu Bialskiego, który odbędzie się w Gminnym Centrum Kultury w Konstantynowie.

  • Samorząd gminny przyjazny kulturze

    10 maja 2022 r.  Kapituła Konkursowa powołana Zarządzeniem Nr 14 Starosty Bialskiego z dnia 2 maja 2022 r. po przeprowadzeniu oceny nadesłanych ankiet postanowiła przyznać nagrodę w konkursie „Samorząd gminny przyjazny kulturze” za rok 2021 Gminie Międzyrzec Podlaski. Wręczenie nagrody odbędzie się 22 czerwca br. podczas uroczystości Dnia Działacza Kultury Powiatu Bialskiego, w Gminnym Centrum Kultury w Konstantynowie. Serdecznie gratulujemy zwycięskiej gminie, a pozostałym dziękujemy za udział w konkursie.

  • Wspomnieniom nie było końca… nocne muzeum zwiedzanie

    21 maja w Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie odbyło się doroczne wydarzenie Noc Muzeów. Uroczystość, mająca w tym roku szczególny charakter, rozpoczęła się wernisażem wystawy Jak gałęzie z drzewa swego, z niego początek swój bierzem. Przypomniała 60 lat istnienia muzeum. Zdjęcia, w tym z otwarcia muzeum, pocztówki, zaproszenia, druki ulotne, księgi pamiątkowe, prace magisterskie, portrety wszystkich dyrektorów placówki, odtworzone miejsce pracy muzealnika z połowy XX wieku w kontraście do współczesnego, to tylko najważniejsze eksponaty. Dwie z prezentowanych pamiątkowych fotografii ożyły, bowiem swoją obecnością uroczystość zaszczyciły Panie: Maria Moronowicz-Panek i Anna Czobodzińska-Przybysławska, byłe panie dyrektor romanowskiego muzeum. Wśród gości znaleźli się również: Pan Mateusz Majewski, Członek Zarządu Powiatu w Białej Podlaskiej, dyrektorzy gminnych ośrodków kultury, dyrektorzy szkół, byli pracownicy muzeum… Wspomnieniom nie było więc końca… Uczestnicy wydarzenia zwiedzali również ekspozycję stałą Muzeum, które, jak na Noc Muzeów przystało, było czynne do 23.00.

    Miłym akcentem okazał się koncert Z muzyką przez świat kameralnie w wykonaniu lubelskiego kwartetu Ladies.
    Tych z Państwa, którzy nie mogli przybyć do Romanowa w ostatnią sobotę, zapraszamy w innym terminie, wystawę można bowiem oglądać do końca czerwca br. Muzeum jest czynne codziennie od 10 do 18, oprócz poniedziałków. Serdecznie zapraszamy.

    Zdjęcia: Dorota Demianiuk

  • Józef Ignacy Kraszewski – Człowiek z Romanowa

    Cz. 4 – Ktoś mnie pokochał, świat nagle zawirował… w maju, tradycyjnie nazywanym miesiącem zakochanych, o damach serca Kraszewskiego.

    Czy Kraszewski był kochliwy? Od młodości miał słabość do płci pięknej, a ona często  ją odwzajemniała. Owiany był legendą, może trochę wyolbrzymioną, uwodziciela, co mu zapewne imponowało. Kobiece wdzięki nie były mu obojętne, ale w rzeczywistości miał tylko kilka dam serca. Wśród nich te z sercem, ale i bez serca.

    Pierwszą miłością pisarza była jego uczennica. Jako student udzielał korepetycji Marii Klaczkównie, siostrze Juliana Klaczki, polskiego krytyka literackiego, historyka sztuki, publicysty i eseisty. Zakochali się w sobie, jak to młodzi. Kiedy Kraszewski został aresztowany, tuż po wybuchu powstania listopadowego, Maria nie wytrzymała presji i popełniła samobójstwo. Trudna młodzieńcza miłość Polaka i Żydówki…

    W 1838 roku Józef Ignacy Kraszewski poślubił Zofię Woroniczównę bratanicę Jana Pawła Woronicza, poety, prymasa Królestwa Polskiego latach 1828–1829. Józef tak pisał o swojej wybrance do Matki: Osoba, którąm wybrał, jest najlepszego wychowania, urodzenia, najzgodniejszego wieku, bo ma ledwo lat 18, majątek jej jest odpowiedni, bo jak mi się zdaje, mojemu – i nie ma nic, co by miało Papę i Mamę trwożyć. A chociaż dość już daleko zajść pozwoliłem sobie, bo nie umiałem się zatrzymać, nie widzę przyczyn, dla których bym miał się cofnąć. Tą osobą jest siostra Pani Stachowskiej, siostrzenica Pani Urbanowskiej, panna Zofia Woronicz, osoba, której najbezbronniejszym uważając okiem, nie można odmówić najsłodszego charakteru, najlepszych skłonności, talentów, słowem wszystkiego, czego się tylko wymaga. To, co ja mówię, potwierdzą wszyscy. Przy ty, co dla mnie ubogiego wiele znaczy, jest bardzo prostych gustów, może nadto prostych i bardzo, ale bardzo gospodarna i lubiąca cichą wieś, gospodarstwo i ciche życie jak nasze. Że zaś wiem, , jak rodziców i Mamę interesują wszystkie szczegóły, dodam, że jej posag (bo i o tym na nieszczęście gadać trzeba) jest 50 000 zaraz gotowych i drugie tyle w nadziei, ale pewnej, na przyszłość. […] Wszystko teraz od Papy zależy, ale ja już się cofnąć nie mogę i jeśli ten projekt zdawać mu się będzie z jakiejkolwiek strony niedogodny, na Boga Mamie przysięgam, że nie wiem, co pocznę, dlatego też jeszcze raz Mamy błagam w imię wszystkiego, co jest najświętszym w niebie i na ziemi, niech Mama, o ile będzie można,  wystawi tę rzecz Papie tak, aby nie był przeciwny. Ja po Bogu mam nadzieję  w Mamie, że jeśli będzie potrzeba przekonywania, Mama potrafi przyspieszyć szczęście swego syna. W podobnym tonie, Józef pisał do ukochanej babki Anny Malskiej.

    Ton wręcz błagalny, bo rodzice, a szczególnie ojciec, uważali, że na małżeństwo za wcześnie. I nie o wybrankę tu chodziło, bo ta, wydaje się zaspakajała ambicje rodziców. Syn za młody, bez wykształcenia, bez majątku, jak utrzymać przyszłą rodzinę? Józef o miłość swą walczył. Długo…ale zwyciężył. W gruncie rzeczy małżeństwo to było trudne, bo gdy pierwsze uniesienia opadły, Józef zaczął dostrzegać, że wiele ich dzieliło: ambicja żony, jej zarozumiałość, zbytnia pobożność, by nie rzec dewocja.  I dbająca o dobry ton jego dzieł. Żartobliwie powiadano nawet, że biedny autor przez dwie przechodził cenzury: rządową i żoniną, które niemało miodu z dzieł jego wyssały.

    Zofia była jedyną żoną pisarza, ale piękne i mądre kobiety obecne były w życiu Kraszewskiego nieustannie. Z jednymi łączyła go zwykła przyjaźń, z innymi fascynująca korespondencja, jeszcze inne były wiernymi czytelniczkami i wielbicielkami na odległość. Bo przyznać trzeba, że poczytność swych dzieł zawdzięczał głównie kobietom,  do nich trafiał najczulej i najskuteczniej. To one, często z wypiekami na twarzy, czekały na kolejny odcinek romansu (w XIX wieku wszystkie powieści nazywano romansami) ukazującego się w prasie. To one pisywały do Kraszewskiego i mdlały z wrażenia na spotkaniach na spotkaniach autorskich. Jedna z korespondentek pisarza była Jadwiga Kuleszanka, młoda nauczycielka z Kijowa. Nigdy się nie spotkali, choć pisarz na spotkanie nalegał, ale pozostała ciekawa korespondencja. To Jadwini dedykował pisarz Starą baśń, swoją najbardziej znaną powieść historyczną.

    Hrabina Maria z Rizniczów Kellerowa – była znaną w środowisku awanturnicą i polityczną intrygantką. Co łączyło ją z naszym pisarzem? Dochowały się francuskie listy Marii do pisarza, afektowane i sentymentalne, ale trudno mówić tu z całą pewnością o romansie. Powiedzielibyśmy raczej, że flirtowali, bo dowodów na romans po prostu nie ma. Ale ten flirt zaważył prawdopodobnie na przyszłości pisarza. Poznali się jeszcze na Wołyniu, a na początku lat sześćdziesiątych, spotkali się ponownie w Warszawie. I Kraszewski stał się rywalem…Aleksandra Wielopolskiego. Z margrabią łączyły bowiem Marię kontakty niezupełnie jednoznaczne. Czy wpłynęło to na decyzję Wielopolskiego i Kraszewski otrzymał nakaz opuszczenia Warszawy? Też do końca nie wiemy.  Pisarz wyjechał do Drezna z paszportem ważnym sześć miesięcy i do kraju już nie powrócił (mamy tu na myśli zabór rosyjski).

    Zofia zostaje w Warszawie, pisarz wyjeżdża więc do Drezna… w towarzystwie Marii Benks  młodej, pięknej i dowcipnej, ładnie grającej na fortepianie, aktorki. Była towarzyszką Kraszewskiego od 1860 do 1867 r. Marynia była nerwowa i lubiała się stroić, dlatego przejadła się Kraszewskiemu, wydał więc ją za mąż artystę z Petersburga. Kraszewski pisał do przyjaciela, Leopolda Kronenberga: Z wielką nieśmiałością udaję się z prośbą do Pana Dobrodzieja, bardzo dla mnie ważną. Oto wiadoma panu osoba, która tak wielkim dla mnie była ciężarem, a której przez niedarowaną słabość nie umiałem się pozbyć wprzódy, na ostatek, zdaje się, że w tych dniach mnie opuści, za co Panu Bogu dziękuję. Ale niezmiernie mi trudno dać jej tyle, ażeby mogła odjechać i przez jakiś czas mieć się z czego utrzymać, póki projektowany mariaż do skutku nie przyjdzie. Jeżeli to być może, ratuj mnie, Pan, jak możesz, najrychlej. Mam wypłaty częściowe u księgarzy, obowiązuję się ten dług najuroczyściej spłacać częściami, albo miesięcznie, albo kwartalnie. Potrzeba mi tysiąc rubli na to, inaczej się nie uwolnię, a to mnie do nędzy przyprowadzi. Ten trwający siedem lat epizod, to w gruncie rzeczy banalna przygoda erotyczna, ale to być może ona wpłynęła na to, że pisarz nie wzywał żony do przyjazdu do Drezna. Być może ta przygoda zdecydowała, że Kraszewski  wykorzystał okazję, aby uwolnić się od zbyt pobożnej żony.

    Christine Greiner, Christa del Negro, ta bez serca. Była dziennikarką i publicystką.  Kraszewski poznał ją w Wiedniu dzięki Aleksandrowi hrabiemu Brochockiemu i zakochał się w jej …dłoniach. Piękność o południowych rysach, odznaczającej się doskonałym wręcz kształtem dłoni, zawładnęła sercem pisarza. Gipsowy odlew jej prawej dłoni wykonał rzeźbiarz Victor Tilgner i jedna z kopii podarowała Christa Kraszewskiemu, a on używał jej jako przycisku do papieru i trzymał zawsze na swoim biurku. A dlaczego bez serca? Okazało się po pewnym czasie, że uczucia Christy nie były tak szczere, jak się wydawało Kraszewskiemu. Podstawiona prawdopodobnie przez Bismarcka miała skompromitować pisarza. Józef odpłacił pięknym za nadobne i opisał swoją miłość w powieści Bez serca. Pod koniec życia Christa straciła wzrok. Swój pamiętnik dyktowała, a jeden z rozdziałów, Ostatnia miłość poety, poświęciła swojemu związkowi z pisarzem. To dla niej chciał Kraszewski otrzymać rozwód kościelny, o który poprosił papieża. Nie otrzymał. Za późno, za późno!… Romans pisarza pięknie opisał Antoni Trepiński w książce Romans z Wiedenką.

    Christa wbrew temu , co sądziła, nie byłą ostatnią miłością pisarza.Ten zaszczyt przypadł damie z sercem. W 1867 r. nabył Kraszewski willę przy Nordstasse 27 i zatrudnił jako gospodynię młodą wdowę Florę Heinitz, która została wnet kochanką pisarza, opiekunką w czasie częstych jego chorób, ochmistrzynią domu. Pozostała z pisarzem do końca. Przyjeżdżała do Twierdzy Magdebusrkiej w czasie uwięzienia, przywożąc mu materiały piśmiennicze, książki, pościel… Flora była szczerze do niego przywiązana, a on z całym szacunkiem odnosił się do swej opiekunki w późnych latach starości. To jej zapisał willę nabytą w 1879 r. Z niej pochodzi biurko pisarza, które dziś można oglądać w Muzeum Kraszewskiego w Romanowie (stanowi własność Muzeum Narodowego w Krakowie).

    Hans Makart, Christa del Negro, źródło: wikidata.org
Przewiń do góry