Józef Ignacy Kraszewski – Człowiek z Romanowa

Cz. VIII Wędrówką jedną życie jest człowieka… czyli o podróżach Józefa Ignacego Kraszewskiego

W sieni romanowskiego muzeum prezentowane są bardzo cenne pamiątki, przedmioty które niegdyś należały do Józefa Ignacego Kraszewskiego: laska oraz skórzany sakwojaż ( z fr. sac de voyage – torba podróżna), dar rodziny pisarza. Te przedmioty symbolizują powroty pisarza do Romanowa, ale również jego życie, które było jedną wielką podróżą. Już miejsce urodzenia było przecież w podróży, w Warszawie.

Osiadłszy na Wołyniu, pisarz podróżuje nieustannie, z notatnikiem i szkicownikiem w dłoni. Pozostawia nam wspaniałe świadectwo tych wypraw. Jego Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy to  niesamowita relacja z podróży po kresach. Pierwsze wydanie ukazało się 1840 r., ale ciekawsze było wydanie paryskie z 1860 r., bo ilustrowane szkicami wykonanymi przez samego pisarza. W owym dziele pisarz po raz pierwszy zawarł swoje motto życiowe: Nulla dies sine linea – ani dnia bez linijki. Cytat z Pliniusza Starszego był dla pisarza drogowskazem przez całe życie. Ciągłe doskonalenie, żadnego dnia bez choćby odrobiny postępu w pracy twórczej.

A samo podróżowanie,  modne w XIX wieku, było podglądaniem życia we wszystkich jego aspektach. Kraszewski spisuje swoje obserwacje w trasie, ale i tam gdzie się zatrzymuje. Będąc wnikliwym obserwatorem, pozostawił nam setki opisów strojów, tradycji, narzędzi, zabytków, wnętrz, również zapisy przekazów ustnych legend i historii. To swoistego rodzaju rejestrowanie codzienności w czasie podróży jest dziś dla nas niezwykłym źródłem informacji. Pociąga nas coś w dalekich podróżach, w odkrywaniu nieznanego świata, ale Kraszewski zaczynał od najbliższych okolic i do tego też nas zachęca: Zawsze szukamy obrazów daleko za sobą, przed sobą, nigdy koło siebie. Jest urok w obcej stronie, a swoje tak się osłucha, opatrzy, spospolituje, że wreszcie stracim dla niego uczucie podziwienia, jakeśmy mu winni […] Chciejmy się tylko zastanowić nad swoim krajem, a znajdziemy w nim tysiąc wdzięków, tysiąc pamiątek, tysiąc godnych zastanowienia przedmiotów.

Bliskie naszemu sercu tereny opisuje Kraszewski w Obrazach z życia i podróży: Romanów, Kodeń nad Bugiem, Biała Radziwiłłowska, Lublin…Znajdziemy tam również opisy Świsłoczy Tyszkiewiczów, Drohiczyna, Prużany, Brześcia Litewskiego, Dubna… Są i ważne postacie, jak choćby Franciszek Karpiński. Deskrypcje wybranych  miejsc wzbogaca autor o opowieść o sobie samym, bowiem wątki autobiograficzne są tu stale obecne. To przewodnik po rodzinnych stronach pisarza, tak pomyślany, aby historia miejsc i dzieje życia autora łączyły się ze sobą, tworząc jedną opowieść. Z nostalgią opisywane  miejscowości, zwiedzane w latach wołyńskich, wróciły do twórczości Kraszewskiego po wielu latach, pod koniec życia w Nocach bezsennych, będących intymnym podsumowaniem życia.

Kolejnym dziełem podróżopisarskim są Wspomnienia Odessy, Jedyssanu i Budżaku. W podróż nad Morze Czarne wybrał się pisarz w 1843 r. w towarzystwie  Elżbiety z Kruszewskich Urbanowskiej, którą uważał za swoją drugą matkę. I tu Kraszewski opisuje kolejne etapy podróży, historie miejsc i ich teraźniejszość. Znaczną część tych opisów zajmuje oczywiście cel podróży – Odessa – gdzie nawiązuje pisarz liczne kontakty z wybitnymi pisarzami i naukowcami. Relacje z tych znajomości również znajdziemy we wspomnieniach. Kraszewski zostaje czynnym członkiem Towarzystwa Odeskiego Historii i Starożytności. W drodze powrotnej z Odessy opisuje Budżak (Besarabię) oraz mijane miasta i osiedla dawnej Rzeczypospolitej.

I nadszedł czas na podróż  na zachód Europy. Pierwsza z nich odbyła się w 1858 r.  Wyrusza pisarz z Żytomierza w towarzystwie Klemensa Rodziewicza, malarza i dekoratora Teatru Szlachty Żytomierskiej. Grand Tour obejmuje Italię, Francję, Belgię, Niemcy… Jej rezultatem jest dzieło Kartki z podróży – niesamowity opis wojaży, których głównym celem było pogłębienie wiedzy związanej ze sztuką. Badania w tej dziedzinie prowadził pisarz od czasów studiów w Wilnie. Zamierzał wydać Ikonothekę – encyklopedię wiedzy o sztuce i artystach polskich, która tak charakteryzował: Jednym z celów mojej podróży było dopełnienie po kilkakroć w ciągu życia przedsiębranych i rzucanych studiów tyczących się dziejów sztuki w ogóle […] Zwróciłem się więc tam naprzód, gdzie widzeniem dawnych zabytków mogłem się nasycić i nauczyć. Ukazały się jedynie fragmenty Ikonotheki w Tece Wileńskiej w 1858 r. Powstały za to wspomniane wyżej Kartki z podróży. Pisarz, zafascynowany od dawna sztuką, literaturą i historią Włoch, pojechał do Italii obejrzeć sztukę starożytnego Rzymu. Rozczarowania nie było. Italię znalazł taką, jaką miał w wyobrażeniach. Bemolem okazała się Francja. No cóż, nic nie jest doskonałe.

Miłość do Włoch okazała się być wzajemną, bowiem za żywą sympatię, wyrażaną w jego pismach, dla niepodległości i jedności Włoch oraz za piękne opisy kraju włoskiego w Kartkach z podróży, król włoski Wiktor Emmanuel II odznacza Kraszewskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu św. Św. Maurycego i Łazarza.

Można by powiedzieć, że utwory podróżopisarskie Józefa Ignacego Kraszewskiego to dziewiętnastowieczne przewodniki. Kraszewski pokazuje to, co warte obejrzenia, podając nam jak na dłoni informacje historyczne, obyczajowe, anegdotyczne, swoje refleksje…Dziś oczywiście trudno posługiwać się nimi jak przewodnikami turystycznymi, ale i dziś mogą być użyteczne: Jadąc dziś do Włoch […]może nauczyć się od niego na wskroś humanistycznego, uwzględniającego wszystkie potrzeby serca i umysłu sposobu patrzenia na  krajobrazy, architekturę, malowidła czy rzeźby (Paweł Hertz).

W 1859 r. autor Starej baśni zostaje redaktorem Gazety Codziennej. Podróżuje po całej Europie w celu poznania redakcji najważniejszych czasopism oraz nawiązania kontaktów z przyszłymi korespondentami Gazety. Konno, koleją żelazną, pieszo…

W 1863 r. tuż po wybuchu powstania styczniowego, ostrzeżony przez Nobokowa, ochmistrza dworu Księcia Konstantego, o możliwym aresztowaniu, opuszcza Warszawę. I nigdy już na teren zaboru rosyjskiego nie powraca. Osiedlił się w Dreźnie, co nie znaczy, że zrezygnował z podróży. Nie sposób wymienić wszystkich wypraw Bolesławity w okresie emigracyjnym. Odwiedza zabór pruski i austriacki, stolice europejskie i ważne miasta: Paryż, Sztokholm (wysłany jako korespondent na kongres archeologiczny), Wiedeń, Berlin, Bolonia… jeździ do wód…, zdobywa  Mont Blanc (bardzo popularne w tych czasach wyprawy do podnóża masywu), jest na Lazurowym Wybrzeżu i w Pau…Ciągle wraca do ukochanych Włoch. Po więzieniu w Twierdzy Magdeburskiej udaje się do San Remo, a stamtąd do Szwajcarii, do ostatniego przystanku tej niekończącej się podróży. Schorowany, utrudzony, umiera w Genewie, jak na ironię, w Hotelu de la Paix (la paix z fr. spokój). Chociaż może po burzliwym życiu, ten spokój był naturalną koleją rzeczy…

J. I. Kraszewski, Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy
Przewiń do góry